Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Przyjaciół "Nadzieja" w Legnicy

logo
Stronę odwiedzono 137701 razy, dzisiaj było 29 wizyt, wczoraj 24


Różności

W tym dziale znaleĽć można recenzje przeczytanych przez naszych klubowiczów książek, obejrzanych filmów, oraz wiersze pisane przez panią Marię, która także należy do naszego Stowarzyszenia.

Zdjęcia z Mrzeżyna autorstwa Sławka, oraz Asi i Daniela


Wiersze autorstwa Marii Przybylskiej

Samotność

Zdarzają się takie chwile
gdy puka do moich drzwi

Niewiele osób wie o tym
ile napsuła mi krwi

Wierzyłam że kiedyś da się polubić
Na szczęście zawiodłam się na niej

Już cię nie lubię kochanie -
postanowiłam cię zgubić
Dlaczego piszę

Pytałaś mnie kiedyś mamusiu o wiersz -
dlaczego piszę tak?
Może dlatego by kochać,
pozostawić po sobie znak.

Ludzie nie lubią nadmiaru słów,
może więc przeczytają wiersz?
Powiedz mamusiu, co myślisz?
Czy to ma jakiś sens?

Pytałaś mnie kiedyś mamo o wiersz -
czy piszę, bo jest mi Ľle?
Nie wiedziałam, co powiedzieć, dziś wiem:
Gdy piszę, jest mi lżej.

Czy chcę od życia zbyt wiele?
Wystarczy zrozumieć mój wiersz.
Jak myślisz mamuś?
Prawda, że ma to sens?

Życie to taniec
Kręcę się tu i tam -
w ciuciubabkę z życiem gram.
Raz gonię, raz uciekam,
to szukam, to znów czekam.

Zatrzymać się, ale jak,
gdy wkoło wiruje świat?
Wiruję więc razem z nim,
co będzie z życiem mym?

W szalonym wiruję pędzie,
myśląc, co dalej będzie?
Czy jutro mijam, czy dziś,
partner to, czy jeszcze miś?

Dziewczynka? Nie, panienka,
a dokładniej studentka.
Jak szybko płynie czas -
minęło dwanaście klas.

Wciąż kręcę się i kręcę,
a tu obowiązków coraz więcej.
Z wiatrem, czy też pod wiatr -
to już ponad dwadzieścia lat.

W szalonym wiruję pędzie,
czekając, co dalej będzie.
Czy jutro mijam, czy dzisiaj -
dawno zgubiłam gdzieś misia...

To taniec dla panów i dam -
pozwala zapomnieć nam
o kłopotach, przykrościach i złości,
może nawet o samotności.

Chcę zgubić w nim rozpacz i ból,
chcę o cukrze pamiętać, a sól
choć przyprawą jest - tak... tak...
chcę zapomnieć, że słony ma smak.

W szalonym wirować chcę pędzie,
nie myśląc, co dalej będzie.
Być kochaną i sens życia znać
więc pozwólcie, pozwólcie mi trwać!


Jasne strony życia

Tak się nie robi kochanie -
przestraszyłaś mnie.
Chciałabym ci tego oszczędzić,
wiem, że nie mogę.
Posłuchaj zatem, co powiem:
Gdy obudzisz się rano
i słoneczko poczujesz na twarzy,
pomyśl: Kolejny dzień masz w darze.
Ten uśmiech, który ozdobi twą buzię,
ułatwi ci życie.
A gdy świat ci dokuczy,
znajdzie się zawsze ktoś,
kto łzy twoje osuszy.
Tak odpowiem każdemu,
kto mnie o receptę na szczęście zapyta.
Takie są bowiem moje
te jasne strony życia.


Jedna z nas

Na świecie ludzi jest wielu -
do niektórych mówimy nawet: Przyjacielu.
Ja dzisiaj jednak chcę przedstawić jedną z nas.
Gdy ją poznałam, jak każdy potrzebowała ciepła.
Kiedy ją odtrącałam, nie odeszła.
Wolałam być z innymi - ona czekała.
Gdy tamci mnie zdradzili, to mnie pocieszała.
Dzisiaj znamy się od wielu lat,
z podobnymi problemami przemierzamy świat.
Obie wiemy, że w razie bólu i goryczy jedna na drugą zawsze może liczyć.
Teraz chcę jej za to podziękować,
że zechciała mnie pod skrzydła swe schować.

I życzę jej, Słoneczku, by w codziennym pośpiechu
nigdy nie zapominała o swoim uśmiechu.

Recenzje i wrażenia Sławka Darczuka

Autor: Andrzej Pilipiuk
Tytuł: Zagadka Kuby Rozpruwacza
Rodzaj: Fantastyka

JEST to już czwarty zbiór opowiadań o niezdartym jak do tej pory Jakubie Wędrowyczu.
Zwariowany dziadek trafia tym razem do XIX-wiecznego Londynu gdzie w znaczący sposób przyczynia się do powstania legendy o Kubie Rozpruwaczu. Niezwykłe spotkanie ze ¦więtym Mikołajem, poszukiwania Yeti, starcie z myślącym bimbrem i rozmowy ze spełniającym życzenia dżinem z ruskiego samowaru tworzą specyficzny klimat przygód wirtuoza linki hamulcowej. W świecie Pilipiuka możemy spotkać zombie, Stalina, przybyłego z przyszłości Terminatora, pastuszka przyłapanego z kozą in flagranti, i niezależnie od tego, jak absurdalna może się wydawać sytuacja głównego bohatera, cały czas towarzyszą nam wybuchy gromkiego śmiechu. Opowiadania Pilipiuka są jak pędzony przez Jakuba bimber - im starsze, tym lepsze i mocniej uderzają do głowy.
To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem i postacią Wędrowycza, i powiem jedno książka wciągnęła mnie od początku i w takiej euforii trzymała mnie aż do ostatniej przeczytanej kartki.
Mogłem ją przeczytać całą w mgnieniu oka w jeden dzień tylko nie chciałem poczuć tego niedosytu jaki zostaje po skończeniu dobrej lektury, tak więc żeby przyjemności było jak najwięcej, to czytałem jedno lub dwa opowiadania dziennie. Książka kosztowała 28 zł. i powiem od razu że wcale nie żałuję wydanych na nią pieniędzy, bowiem dobrego humoru przedstawionego w opowiadaniach Pilipiuka, nie zastąpi nawet sam Marcin Daniec.


SHAUN HUTSON - "Dzień śmierci"
Tytuł orginalny - "Deathday"
Gatunek: "Horror"
Piekło jest bezkresne
nieograniczone w swoim zasięgu
Albowiem
jest tam gdzie my
a gdzie ono
dane jest nam być na wieki...?
Christopher Marlowe

Książka ta zaczyna się krótkim Prologiem, który ma za zadanie wprowadzić czytelnika na właściwy tor tego opowiadania. Jest tam opisana w skrócie, sytuacja która będzie miała wpływ na dalszą cześć opowiadania. Cała sprawa kręci się wokół tajemniczego Medalionu. A więc jak głosi legenda, ci co go dotkną jako pierwsi, będą zgubieni na wieki. W Prologu są przedstawione czasy z roku 1596, natomiast reszta opowiadania rozgrywa się w czasach teraĽniejszych. Ten egzemplarz który ja posiadam, jest wydany przez dom wydawniczy Phantom Press International. Książka nie jest, jak dla mnie zbyt długa, ma bowiem 288 stron i jest drukowana na dość grubym papierze i dlatego na pierwszy rzut oka wydaje się jakby miała jeszcze raz tyle stron.
Autor nie rozpisuje się zbyt szeroko że szczegółami, wszystko jest opisane powierzchownie, tak mówiąc w jednym zdaniu, tyle ile trzeba, a żeby ten horror był wystarczająco "Krwawy". Co jak co, ale krew to tu się leje hektolitrami.
Dobra, wstęp mamy, teraz zdradzę trochę fabuły: Pewnego dnia, dwóch ludzi wykopuje na cmentarzu tajemniczą skrzyneczkę, kiedy ją otwierają, okazuje się że w środku jest złoty Medalion. Jeden z nich bierze go do ręki, i właśnie wtedy złe moce przechodzą na niego. Ma objawy podobne do tych które miały Vampiry, a bowiem drażni go światło. W ciągu nocy morduje swoją żonę i córeczkę. A najlepsze jest to że nigdy nie ma ciał zamordowanych, wszyscy znikają.
A oto co o autorze piszą inni:
Nie można czytać Shauna Hutsons więcej niż jedną lub dwie minuty - to są katusze!
Daily Express


Graham Masterton - "Wyklęty"
Gatunek: Horror
Wstęp.
Wszelako jest jeszcze Inny, którego Imię nigdy nie bywa wymawiane, jest on bowiem Wyrzutkiem Wygnanym i z Nieba i z Piekła, Jednako potępionym pośród wyższych Bytów i na ziemskim padole. Jego Imię wykreślono z każdej Księgi Tablicy, zasię jego Wizerunek zniszczono w każdym Miejscu, gdzie ludzie oddawali mu cześć. On jest wyklęty i budzi najwyższy Strach, na jego bowiem Rozkaz zmarli powstają z grobów i słońce samo gasi swój blask.
...Drzwi pokoju otworzyły się gwałtownie wyrywając mi klamkę z ręki. Stałem na progu przerażony, z otwartymi ustami, niezdolny przemówić, niezdolny się poruszyć, wpatrywałem się w widok, który miałem przed oczami.
Wisiał tam wielki dwunastoramienny żyrandol z mnóstwem kryształowych wisiorków i tuzinem pozłacanych uchwytów na świece. Ku mojemu zdumieniu żyrandol kołysał się z boku na bok, a ktoś leżał na nim rozciągnięty.
To była pani Simons. Jakimś cudem łancuch na którym wisiał żyrandol przebił ją na wylot i teraz leżała twarzą do dołu na dwunastu rozgałęziających się ramionach, dygocąc i rzucając się jak ryba nabita na haczyk, czepiając się świeczników i kryształowych wisiorków, skręcając się w niewiarygodnej i niepojętej męce...
To był urywek wyciągnięty żywcem z tej książki, a teraz krótka wypowiedĽ jednej z czytelniczek która przeczytała tą właśnie książkę.
Dziś jest 20.11.96r. właśnie przeczytałam książkę. Teraz się boję, ponieważ jest ciemno i siedzę sama w domu. Przypominają mi się straszne scenki z książki i siedzę w fotelu z wielkim strachem w sercu, myślę sobie że ten duch "Wyklęty" zaraz mnie dopadnie.
WIĘC JEŻELI CZYTASZ Tˇ KSIˇŻKĘ, JESTE¦ SAM LUB SAMA W DOMU TO LEPIEJ JA ODŁÓŻ I POCZEKAJ, AŻ KTO¦ PRZYJDZIE, BO INACZEJ NIE WYROBISZ ZE STRACHU!!!!!!!!!!!
Lepiej posłuchaj mojej rady, jeżeli nie chcesz umierać ze strachu tak jak ja!
Książka dozwolona od lat 18-stu !!!

Tak więc kto lubi horrory i ma mocne nerwy to bardzo gorąco polecam obie pozycję, ja osobiście bardziej wolę Grahama Mastertona - "Wyklęty", ale pierwszy tytuł też wcale nie jest gorszy.

Sławomir Darczuk